Biografia Jerzego Nowosielskiego – książka “Nietoperz w świątyni” autor Krystyna Czerni.

Tajemnice życia Jerzego Nowosielskiego – “nietoperza w świątyni” (wideo)

O wydanej niedawno biografii wybitnego malarza i rysownika opowiada specjalnie dla naszego serwisu jej autorka, Krystyna Czerni.

Czytaj także

Krystyna Czerni, krytyk i historyk sztuki, za namową wydawnictwa Znak podjęła się trudnego i pracochłonnego zadania. Jak sama przyznaje: pracy niemal detektywistycznej, czyli napisania biografii Jerzego Nowosielskiego. Książka już jest na rynku, kryje się pod tajemniczym tytułem “Nietoperz w świątyni”.

Autorka za motto swojej pracy obrała słowa Tadeusza Różewicza, wieloletniego przyjaciela malarza: “Malarstwo Nowosielskiego to malarstwo rozpięte na ramionach miłości ‘niebiańskiej’ i miłości ‘ziemskiej’. Rozdarty przez te dwie miłości malarz przypomina czasem anioła, a czasem nietoperza wiszącego w podziemiach opuszczonej świątyni. Nowosielski jest rozdzierany, nie na powierzchni płótna, deski czy muru, ale w podświadomości, poza ramami obrazu”. Wyjaśniają one również tytuł publikacji.

Krystyna Czerni opowiada serwisowi kultura.polskieradio.pl o swojej książce, kompletowaniu dokumentacji, rozmowach ze znajomymi i przyjaciółmi Jerzego Nowosielskiego.

 Ta publikacja to 439 stron tekstu o życiu i twórczości Jerzego Nowosielskiego. Autorka materiały do książki zbierała długo, samo pisanie zajęło jej pół roku. Próbowała załatać białe plamy w wiedzy na temat jednego z najlepszych współczesnych malarzy polskich. Czy jej się udało ocenią czytelnicy. “Nietoperz w świątyni” wciąga, pisany jest delikatnym, pełnym wyczucia językiem. Publikację wzbogacają liczne wspomnienia oraz fotografie. Wydaje się, że życiorys artysty został już napisany (choć zawsze znajdą się niespisane anegdoty i wspomnienia); nie zmienia to jednak faktu, że o twórczości Jerzego Nowosielskiego można pisać nadal. Do kolejnej książki przygotowuje się także Krystyna Czerni.

Zobacz video na stronie:

http://www.polskieradio.pl/24/112/Artykul/365845,Tajemnice-zycia-nietoperza-w-swiatyni-

Spotkanie publiczne na stronie:

http://ksiazki.tv/n/1605

Rewelacyjna biografia zmarłego w lutym malarza napisana przez Krystynę Czerni

Ta książka jest rewelacją z kilku powodów. Krystyna Czerni, autorka kilku publikacji o sztuce Nowosielskiego, zbadała jego życie na wylot. Postawiła nogę w miejscach, gdzie artysta żył i tworzył – a był to nie tylko Kraków, ale też Lwów i Łódź stanowiąca aż dwunastoletni epizod w życiu tego krakowianina. Nie muszę dodawać, że Czerni zobaczyła wszystkie świątynie, jakie dekorował, i jedną, którą zaprojektował w całości (greckokatolicka cerkiew w Białym Borze). Przeczytała chyba całą literaturę, od książek po drobne recenzje, rozmawiała z rodziną, przyjaciółmi, świadkami. Obszar, jaki objęła, jest imponujący.

Konflikt wpisany w metrykę

Co z tego wynika? Biografia dla biografii? Spełnienie współczesnej mody? Owszem, biografie są dziś modne, tak jak wgryzanie się w prywatność znanych postaci. Również u Czerni tej prywatności jest dużo. Jednak dla mnie to nie ona jest odkryciem, ale nowy wizerunek Nowosielskiego jako uczestnika historii. Najważniejsza jest tu ukraińskość artysty.

Owszem, pisał o niej już wielki historyk sztuki prof. Mieczysław Porębski, w swoich esejach z książki “Nowosielski” (2003) podkreślając inność artysty, wynikającą z jego przynależności do kręgu Kościoła wschodniego. Jednak, nie obalając twierdzeń Porębskiego, Krystyna Czerni idzie dalej, bada temat od strony biograficznej i politycznej. Dopiero dzięki jej książce wiem, co dla Nowosielskiego znaczyło bycie Ukraińcem w Polsce.

Sama ukraińskość zresztą nie jest jednoznaczna, bo ojciec Jerzego był Łemkiem, należał do tej małej grupy etnicznej o tożsamości jednak odmiennej od ukraińskiej, choćby ze względu na greckokatolickie wyznanie. Trudno się dziwić, że artysta problem narodowościowy i religijny wpisany miał niejako w metrykę.

W perspektywie prywatnej, rodzinnej oznaczało to już od najmłodszych lat rozdarcie między katolicką matką a ojcem grekokatolikiem. Okazuje się, że ojciec w tajemnicy przed matką zabierał syna na nabożeństwa w cerkwi unickiej w Krakowie i uczył języka ukraińskiego.

Ojciec idzie do atamana Petlury

Konflikt między rodzicami miał charakter nie tylko wyznaniowy, ale też polityczny. Bo Stefan Nowosielski, wywodzący się ze wsi Odrechowa nad Sanokiem, był nie tylko unitą, ale i ukraińskim patriotą. Polsko-ukraińskiemu małżeństwu nie było łatwo, gdy w latach 1918-19 toczyła się polsko-ukraińska wojna o Galicję Wschodnią. A gdy powstała szansa na stworzenie ukraińskiego państwa, ojciec Jerzego pojechał walczyć o wolną Ukrainę przy boku atamana Petlury. Co na to matka? Nie wiemy, ale był to dla niej chyba najcięższy okres w życiu. Zanim w 1923 urodził się Jerzy, Nowosielscy mieli dwóch synów – obaj w czasie I wojny zmarli na szkarlatynę. Matka została sama, bez męża, z grobem dzieci na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie.

Ta dramatyczna prehistoria Jerzego Nowosielskiego została tutaj pokazana po raz pierwszy. Jego późniejsza delikatność, neurastenia, lęk przed kontaktem z ludźmi mogły się wiązać z tym, jak jedynego późnego syna traktowali nadopiekuńczy rodzice.

Mnich patrzy na getto

Skąd się wzięło prawosławie Nowosielskiego, skoro przez ojca był wychowywany na unitę? Rzecz jest złożona. Otóż w czasie wojny, jako Ukraińcowi, mogło mu grozić powołanie do niemieckiej armii. Rodzice wpadli na pomysł, by wysłać go do klasztoru. W 1942 r. trafił powtórnie do Lwowa (rodzina była tam przez kilka tygodni na początku wojny) i został mnichem w prawosławnym klasztorze św. Jana Chrzciciela, studiując teologię i malowanie ikon.

Zazwyczaj ten okres w jego biografii uważało się za ucieczkę, azyl. Czerni pokazuje, że to nie jest proste. Trafić w tym czasie do Lwowa pod okupację nazistów znaczyło zostać świadkiem jednej z najokrutniejszych wojennych rzezi – likwidacji lwowskiego getta. Nowosielski ze swojego klasztoru widział dymy nad dzielnicą żydowską. W czerwcu 1943 r. był w szpitalu w centrum miasta, a więc wtedy, kiedy Niemcy ostatecznie likwidowali lwowskie getto.

To złożenie w całość wojennej biografii artysty, do tej pory znanej w kawałkach, jest jak uderzenie w głowę. “W jego życiu duchowym – pisze Czerni – ten etap zbiega się z niespodziewaną utratą wiary”. Ktoś, kto widział likwidację getta z tak bliska, nie mógł już być tym samym człowiekiem. Odejście od wiary to nie był kaprys, a późniejsze wyznania artysty o tym, że po wojnie świat już nigdy nie wrócił do ładu, mogą być rozumiane tylko w tej perspektywie.

Ale w książce rewelacji jest więcej.

Nowosielski wzgardzony

Czytam tutaj najlepszą dotąd interpretację obrazów artysty pokazanych na słynnej I Wystawie Sztuki Nowoczesnej w 1948 r. w Krakowie. Np. “Bitwa o Addis Abebę”: kilka trójkątów i kwadratów w delikatnych barwach. Prawie abstrakcja. Czerni wyjaśnia, że tytuł nie jest ani baśniowy, ani surrealistyczny. To obraz odnoszący się do włoskiej inwazji na Abisynię i triumfalnego wkroczenia Mussoliniego do Addis Abeby w 1936 r. Dla Nowosielskiego, człowieka Kościoła wschodniego, to nie było zwycięstwo nad barbarzyńcami, ale okrutne zniszczenie Kościoła koptyjskiego. Czy nie jest logiczne, że przypomniało mu się to w 1948 r., kiedy w czasie akcji “Wisła” pacyfikowano Łemków? Nowosielski zaangażował się wówczas nie tylko jako malarz, ale i obywatel. W 1946 r. próbował uratować przez zniszczeniem ikonostas cerkwi greckotalickiej św. Norberta w Krakowie, interweniował u kardynała Sapiehy. Bezskutecznie. Dla niego, pisze Czerni, był to “kolejny akt agresji przeciw chrześcijaństwu wschodniemu”, a “Bitwa o Addis Abebę” to tak naprawdę “żałobny tren dla Łemkowszczyny”.

Kolejna odkrywcza teza książki dotyczy recepcji sztuki Nowosielskiego. Otóż Czerni uważa, że jeśli można mówić o “odrzuceniu” Nowosielskiego, to nie przez Zachód, ale na miejscu, w kraju. “O poniewierce jego sztuki sakralnej można rozprawiać długo i boleśnie” – pisze i wymienia rozmontowane ikonostasy w cerkwiach, nigdy niedokończoną polichromię w Tychach, zastawione wnętrza kościołów w Wesołej i Azorach, tak jakby księża robili wszystko, by wierni nie zobaczyli dzieł Nowosielskiego. Nie mówiąc już o projektach odrzuconych, wzgardzonych przez proboszczów i przez wiernych. Nowosielski był twórcą ikon, których kościół, z kilkoma chlubnymi wyjątkami, właściwie nie chciał. Gdzieś tutaj – domyślamy się – może leżeć przyczyna głębokiej frustracji Jerzego Nowosielskiego.

Sprawy plotkarskie

Trzeba w końcu powiedzieć o sprawie najbardziej bolesnej, choć plotkarsko dawno już rozgłoszonej – alkoholizmie artysty. Tu została rozpracowana rok za rokiem. Wskazano nawet moment, kiedy po raz pierwszy spróbował wódki (w pociągu do Lwowa we wrześniu 1939). Rozpijanie Nowosielskiego przez kolejarzy, artystów, studentów, barmanów to historia brutalna, bardzo ludzka, ale jednocześnie trzeba powiedzieć, że w tym akurat Nowosielski nie był wyjątkowy. Taka jest droga każdego alkoholika. To, co było wyjątkowe, to wybitny krąg wsparcia, do którego należeli Tadeusz Różewicz i Ryszard Przybylski.

Wątek kobiet, życia erotycznego również mnie nie zelektryzował. Jest sukcesem Krystyny Czerni, że dotarła do intymnych wyznań samego artysty, jego żony, a także kobiety, z którą łączył go długi, platoniczny związek. Jednak czy to wszystko nie składa się po prostu w powszechną i zwyczajną historię klęski ludzkich związków? Nowosielski był w miłości człowiekiem nieszczęśliwym. Jak 90 proc. ludzkości.

Książka pisana jest w czasie teraźniejszym, ze świadomością, że artysta być może zdąży ją jeszcze przeczytać. Nie narusza jego czci. Stawia go wysoko: jako malarza, pisarza, myśliciela. Jednocześnie odbrązawia – pokazuje człowieka uwikłanego, chorego, bezradnego, słabego.

Inny Nowosielski

Jeśli ktokolwiek jeszcze planował napisanie książki o Nowosielskim, może spokojnie zająć się czym innym. Temat biografii jest wyczerpany. Natomiast zawsze pozostaje miejsce na refleksję. Ta książka ją pobudza.

Wydaje się np. rzeczą niezwykłą, że w momencie, kiedy na przełomie lat 50. i 60. cały świat stracił wiarę w nowoczesność i postęp, kiedy sztuka przerodziła się w swoją formę krytyczną, czyli konceptualizm, Nowosielski skierował się ku ikonie. Czy był to regres? A może forma krytyki nowoczesności, tylko że prowadząca w kompletnie inne, niespodziewane rejony?

Chodzi o inność Nowosielskiego? Inność wschodnioeuropejskiego doświadczenia? O inność, to wszystko.

Krystyna Czerni, “Nietoperz w świątyni. Biografia Jerzego Nowosielskiego”. Znak, Kraków

http://wyborcza.pl/1,76842,9458517,Biografia_Jerzego_Nowosielskiego.html#ixzz1MNRskBNz

Speak Your Mind

*