Dla nich, od 1939 roku, cel był ten sam – wolna Polska!

Tego roku po raz drugi będziemy oficjalnie obchodzić Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Czy to święto zmieniło wiedzę Polaków na temat powojennego podziemia niepodległościowego? Powinniśmy działać mimo marazmu władz kraju. – o Polskim Podziemiu Niepodległościowym po II wojnie światowej rozmawiamy z dr. hab. Filipem Musiałem. [portal.arcana.pl]

Portal ARCANA: 1 marca tego roku po raz drugi będziemy oficjalnie obchodzić Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Czy to święto zmieniło wiedzę Polaków na temat powojennego podziemia niepodległościowego? Jaki zakres oddziaływania ma ten dzień na świadomość Polaków?

Filip Musiał: Wpływu narodowego święta na świadomość Polaków nie jesteśmy jeszcze w stanie ocenić. Z pewnością jednak ustanowienie dnia pamięci o żołnierzach niepodległościowego podziemia zbrojnego ma fundamentalne znaczenie dla sposobu postrzegania podejmowanych przez nich działań. Po latach PRL, gdy nazywano ich bandytami i dwudziestu latach III RP, gdy podchodzono do nich z nieufnością, wreszcie państwo polskie oficjalnie ich uznało, przyjmując ich dzieło jako element tradycji niepodległościowej. Już sam fakt, że jest to święto państwowe, co – automatycznie powoduje zainteresowanie medialne – w dłuższej perspektywie będzie miał wpływ na popularyzację tego zagadnienia. Należy jeszcze oczekiwać, że instytucje państwowe będą z większym zaangażowaniem włączać się w przebieg tego święta.

Sama nazwa „żołnierze wyklęci” często wydaje się ludziom niezrozumiała. Skąd właściwie pochodzi to określenie i dlaczego jest używane?

Pojęcie „żołnierzy wyklętych” ma swą genezę w PRL, gdy nazywano ich „zaplutymi karłami reakcji”, bandytami, mordercami… Byli żołnierzami wyklętymi przez administrację komunistyczną. W rzeczywistości jednak powinniśmy raczej nazywać ich żołnierzami Wolnej Polski. Bowiem są reprezentantami nie podziemia antykomunistycznego, jak się ich często określa, ale podziemia niepodległościowego. Celem ich walki było nie tyle zniszczenie komunizmu – choć to także – ile odzyskanie niepodległości. Wydaje się, że większość z nich zaczęła swój szlak bojowy jeszcze w czasie okupacji w szeregach Armii Krajowej, Batalionów Chłopskich czy Narodowych Sił Zbrojnych, wielu było zaangażowanych w konspirację od września 1939 r. Nie zeszli do podziemia, by manifestować sprzeciw wobec komuny, ale by kontynuować walkę o wolny kraj. Dzielenie ich aktywności na antyfaszystowką i antykomunistyczną jest sztuczne. Cel bowiem od 1939 r. był ten sam.

Tegoroczne obchody święta Żołnierzy Wyklętych będą dość rozległe w różnych miastach, głównie dzięki wysiłkom stowarzyszeń społecznych, organizacji kombatanckim czy młodzieży narodowej. Nie widzimy jednak zaangażowania ze strony władz państwowych, które zapewne pojawią się pod pomnikami, by w świetle kamer złożyć kwiaty. Brakuje jednak, choćby w mediach kampanii informacyjnej jaka towarzyszy często imprezom czy rocznicom mniejszej rangi. W jaki sposób instytucje państwowe są zobowiązane do uczczenia tego dnia – w końcu święta państwowego?

Prawidłowość tę obserwowaliśmy już rok temu – podczas pierwszego Dnia Pamięci zaangażowanie władz państwowych także wydawało się skromne. Żyjemy jednak w państwie demokratycznym, zatem możemy i powinniśmy działać mimo marazmu władz kraju. Wypełniać luki tam, gdzie one sobie nie radzą, albo nie chcą poradzić. 1 marca istotna jest bowiem pamięć o żołnierzach podziemia, a nie sprawność rządu czy parlamentu. Oczywiście, że lepiej by było, gdyby władze państwowe aktywnie promowały ten dzień, zwłaszcza dlatego, że jest to święto nowe i wciąż niezbędna jest kampania informacyjna, która pozwoliłaby poinformować niezorientowanych komu jest ono poświęcone i dlaczego Rzeczpospolita uznała, że należy je obchodzić.

Natomiast lepiej przedstawia się kwestia zaangażowania instytucji państwowych, systematycznie od wielu lat pamięć o żołnierzach podziemia kultywują Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, Urząd do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych, w działania te włączało się Narodowe Centrum Kultury czy Muzeum Historii Polski. W organizację uroczystości związanych z Dniem Pamięci „Żołnierzy Wyklętych” w zeszłym roku i w bieżącym aktywnie angażuje się Instytut Pamięci Narodowej.

W jaki sposób się angażuje?

Program jest niezwykle bogaty, realizowany pod wspólnym hasłem „Przywróćmy ich pamięci”. Uroczystości i imprezy będą organizowane zarówno w Warszawie, jak i w wielu miastach wojewódzkich i powiatowych, obejmują przeglądy filmów, prelekcje, dyskusje, spotkania ze świadkami historii, wystawy, inscenizacje historyczne, sesje naukowe i popularno-naukowe, ale także oficjalne uroczystości. Po szczegóły odsyłam na stronę internetową IPN, gdzie zamieszczono informacje o wszystkich wydarzeniach w całej Polsce.

Jak wielu Żołnierzy Wyklętych dzisiaj żyje? Jak oni odbierają polską politykę historyczną wobec ich walk o Niepodległą?

Nie znamy statystyk, które pozwoliłby nam ocenić, jak wielu żołnierzy podziemia żyje do dziś. Sądząc po liczebności środowisk i organizacji kombatanckich czy udziale w rozmaitych uroczystościach rocznicowych, chyba można sądzić, że kilka tysięcy. Ich opinie są zróżnicowane, ale przede wszystkim – poza systematyczną działalnością ś.p. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego – trudno powiedzieć, by Polska prowadziła w tym zakresie jakąkolwiek politykę historyczną. Z pewnością ustanowienie święta narodowego odbierają pozytywnie, podobnie, jak zainicjowane na szeroką skalę przez Prezydenta Kaczyńskiego, przyznawanie im odznaczeń państwowych za działalność niepodległościową. Z rozmów z nimi przebija jednak wciąż niedosyt, że Rzeczpospolita, o której wolność walczyli, nie jest zdolna do bardziej zdecydowanych działań ukazujących sens ich działalności. Wystarczy porównać sposób traktowania weteranów walk o niepodległość w III RP, z traktowaniem powstańców w II Rzeczpospolitej…

W budowaniu świadomości Polaków, ale w ogóle współczesnych społeczeństw, ogromne znaczenie ma kultura: literatura, film, muzyka. Mógłby Pan Profesor wskazać jakieś dzieła kultury godne polecenia w propagowaniu bohaterstwa „Wyklętych”?

Z tym właśnie jest problem. Jest to temat starannie omijany przez twórców, a może przez producentów, czy decydentów przyznających fundusze na przedsięwzięcia kulturalne. Podziemie zbrojne żyje wciąż w kulturalnym podziemiu.

Obok – znakomitej – płyty zespołu „De Press”, pt. „Myśmy rebelianci”, wydanej przy współpracy z Muzeum Powstania Warszawskiego mamy raczej do czynienia z mniej znanymi bardami w postaci np. Andrzeja Kołakowskiego i jego płyty „Oskarżeni o wierność”. Próbą przełamanie tego stanu rzeczy jest m.in. organizowany w krakowskiej filharmonii koncert „W hołdzie Żołnierzom Wyklętym”.

Ciekawe spektakle przygotował Teatr Telewizji, np. „Tajny współpracownik” w reż. Krzysztofa Langa według scenariusza Cezarego Harasimowicza, „Śmierć Rotmistrza Pileckiego w reż. Ryszarda Bugajskiego i według jego scenariusza czy „Inka 1946” w reż. Natalii Korynckiej-Gruz i Marii Skąpskiej, według scenariusza Wojciecha Tomczyka.

Wciąż jednak nie mamy literatury czy wysokobudżetowych filmów, które mogłyby spełniać tę rolę.

Rozmawiał Łukasz Wiater

Filip Musiał (ur. 1976), politolog, historyk, pracownik IPN Oddział w Krakowie, adiunkt Wyższej Szkoły Filozoficzno-Pedagogicznej „Ignatianum” w Krakowie, zastępca redaktora naczelnego „Zeszytów Historycznych WiN-u”, członek redakcji „Horyzontów Polityki”, członek Ośrodka Myśli Politycznej. Autor i współautor kilkunastu książek, ostatnio wydał Od niepodległości do niepodległości. Historia polski 1918-1989 (współautor); Raj grabarzy narodu. Studia i materiały do dziejów aparatu represji w Polsce „ludowej” 1945-1989.

http://www.portal.arcana.pl/, 29.02.2012

http://hej-kto-polak.pl/wp/?p=41288

Speak Your Mind

*