Kazimierz Dąbrowski – (anty)psychiatra

Jedna z najważniejszych postaci polskiej psychiatrii. Człowiek, który gdyby żył w naszych czasach, zostałby najpewniej okrzyknięty antypsychiatrą. Wpływ na taką opinię miałoby liberalne podejście do przesuwania granicy między chorobą psychiczną a zdrowiem.

W historii Polski było dwóch psychiatrów rewolucjonistów, Kazimierz Dąbrowski oraz Antoni Kępiński. Obydwaj wnieśli niesamowity wkład w tę dziedzinę wiedzy, starali się, aby była na jak najwyższym poziomie. W okresie kiedy na niemal całym świecie najpopularniejszą metodą leczenia chorób psychicznych była lobotomia, Kazimierz Dąbrowski preferował dokładną analizę przypadku i rozmowę z pacjentem. To między innymi dzięki Dąbrowskiemu w Polsce nigdy nie stosowano drastycznych metod leczenia psychochirurgicznego.

Przyszły reformator psychiatrii urodził się w roku 1902 w rodzinie Antoniego Dąbrowskiego, administratora majątku w Klarowie na Lubelszczyźnie. Właściwą edukację rozpoczął w Gimnazjum Męskim „Szkoła Lubelska” w Lublinie. W czasach szkolnych zaangażował się czynnie w działalność konspiracyjną PET-u i ZET-u.

Przyszły reformator psychiatrii od najwcześniejszych lat wykazywał się nieprzeciętnymi zdolnościami intelektualnymi. Jeszcze w gimnazjum redagował kwartalnik młodzieżowy „W przyszłości”, podejmował również pierwsze próby literackie. Zanim zdał maturę, chodził na wykłady prowadzone na Uniwersytecie Lubelskim. Jako wolny słuchacz uczęszczał na prelekcje na wydziałach polonistyki, filozofii i psychologii. Podczas sesji zataił, że jest uczniem gimnazjum i zaliczył wszystkie egzaminy z I i II roku polonistyki.

Kiedy w roku 1923 zdaje maturę i ujawnia swój faktyczny wiek, władze uczelni wpisują mu wcześniej zaliczone przedmioty do indeksu. W ten sposób rozpoczyna naukę od III roku. W 1924 r. przenosi się do Poznania, gdzie kontynuuje polonistykę i podejmuje studia na wydziale filozofii.1

W roku 1926 kończy obydwa kierunki i wyjeżdża do Warszawy, aby tam kształcić się na Wydziale Lekarskim Uniwersytetu Warszawskiego. Rozpoczyna również pracę w zakładzie dla sierot i dzieci trudnych wychowawczo. Właśnie w tym czasie wyklarowała się jego przyszła droga naukowa, głównie za sprawą profesorów: anatoma Edwarda Lotha i psychiatry Jana Mazurkiewicza.

W wyniku konkursu z roku 1928 wyjeżdża na Zachód, gdzie kontynuuje studia medyczne. W Paryżu pisze doktorat z psychiatrii, dotyczący psychologicznych uwarunkowań samobójstw. Praca powstawała pod kierunkiem wybitnego francuskiego psychiatry Naville’a.

Pomimo tak imponujących sukcesów nie spoczywa na laurach. Z magisterium z filozofii i polonistyki oraz doktoratem z psychiatrii rozpoczyna podyplomowe studia z zakresu psychologii i pedagogiki na Uniwersytecie Genewskim oraz w Instytucie im. Jeana Jacques`a Rousseau. Pomimo lukratywnej propozycji pracy w Szwajcarii, którą dostał tuż po zakończeniu studiów, postanawia wrócić do Polski, gdzie broni doktoratu z filozofii.

Zakończywszy chwilowo karierę studencką, w roku 1931 organizuje w Warszawie poradnię dla dzieci zagrożonych moralnie, upośledzonych umysłowo i nerwowo chorych. W ty samych roku obejmuję pieczę na pierwszym w stolicy oddziałem Neuropsychiatrii Dziecięcej w szpitalu Miejskim na ulicy Złotej.

Za swoje zasługi w roku 1932 dostaje szansę uczęszczania do dwuletniego studium w Pradze i w Wiedniu, z której ochoczo korzysta. Po kilkumiesięcznym pobycie we Francji wyjeżdża do Austrii na czteromiesięczny staż naukowy w Klinice Neuropsychiatrii Dziecięcej u profesora Gerarda Meyera. Po uzyskaniu habilitacji w roku 1934 wyjeżdża, dzięki stypendium Fundacji Rockefellera, do Harwardu. Odbywa tam między innymi staż u profesora Adolfa Mayera, pioniera ruchu higieny psychicznej w Ameryce.

Zdobywszy doświadczenie podczas studiów w Stanach, wraca do Warszawy. Tuż po przyjeździe zakłada Polską Ligę Higieny Psychicznej (PLHP), organizację walczącą o humanitarne tratowanie pacjentów i pomoc ludziom dotkniętym zaburzeniami psychicznymi. W szczególności swoją uwagę skupił na leczeniu dzieci, do których miał wyjątkowy stosunek. W tym okresie nawiązuje bliską współpracą z Januszem Korczakiem, na którego cześć wiele lat później pisze nawet wiersz.

Świadek Chrześcijański
Dlaczego na chrześcijańskich,
na katolickich ołtarzach
nie ma Sokratesa, nie ma Korczaka?
Któż wyprowadzi ich z losu we mgłach,
z bezmiaru mętnych wód?
Z jeszcze większego bezkresu
półludzkich prawd?
Któż jest godniejszy, jeżeli nie oni,
rozdzieleni tysiącem lat?
Któż, jeżeli nie oni,
wzorce, ideały prawdy?
Niż ich drżenie serc i roztęsknienie
do sprawiedliwości,
do przyszłych wizji. Do miłości!
(fragment „Wielowątkowego Misterium Rozwoju”)

Dzieląc czas między PLHP i praktykę medyczną, starał się prowadzić zajęcia z propedeutyki filozofii w gimnazjach warszawskich oraz tworzyć podwaliny pod Instytut Higieny Psychicznej. W roku 1937 zapisuje się na zajęcia na wydziale teologii UW, jednak szybko zostaje rozpoznany i praktycznie zmuszony do prowadzenia zajęć z higieny psychicznej.

Podczas drugiej wojny światowej przenosi siedzibę swojego Instytutu Higieny Psychicznej do Zagórza pod Warszawą, gdzie w ukryciu przed okupantem stara się zarówno prowadzić działalność naukowo-dydaktyczną, jak i leczyć chorych. W roku 1942 zakłada Studium Higieny Psychicznej, któremu władze polskiego podziemia nadają status akademii.

Jesienią tego samego roku aresztuje go gestapo. Po wielomiesięcznym śledztwie w Warszawie i Krakowie zostaje jednak zwolniony. Od razu wraca do Zagórza i tam wznawia przerwaną pracę. Dodatkowo pomaga uciekinierom z getta oraz udziela schronienia żołnierzom Armii Krajowej.

Po wojnie boryka się z wieloma problemami. Pomimo początkowej zgody władz na działalność Instytutu, a nawet zgody na zagraniczne stypendium, pojawiają się kłopoty. W roku 1949 władze komunistyczne rozwiązują placówkę, a jego samego aresztują. Po wielomiesięcznym śledztwie zostaje zwolniony, musi jednak pracować jako szeregowy pracownik jednego z prowincjonalnych szpitali psychiatrycznych. W późniejszym okresie zostaje zrehabilitowany, a władze pozwalają mu na powrót do kariery naukowej.

Przez kolejne lata stara się odtworzyć swoje dawne projekty, dużo wyjeżdża na zagraniczne stypendia. W roku 1965 dostaje propozycję objęcia katedry psychologii na Uniwersytecie Alberta w Quebec, którą przyjmuje. Od tamtej pory mieszka już w Kanadzie, jednak cały czas przyjeżdża do Polski, aby dbać o kontynuację rozpoczętego przez siebie dzieła. Umiera w roku 1980 w Warszawie.

Kazimierz Dąbrowski zawsze starał się podchodzić do człowieka jako istoty złożonej, której nie można próbować zrozumieć tylko przez pryzmat biologii. W jego pracach rozbrzmiewa echo dyskutowanych w latach trzydziestych sporów filozoficznych. W szczególności myśli związanej z filozofią życia i egzystencjalizmem. Nie obca była mu myśl takich filozofów jak Sartre czy Jasper. Łącząc psychiatrę z filozofią, stworzył teorię, którą nazwał dezintegracją pozytywną.

Koncepcja Dąbrowskiego głosi, że aby dojść do możliwe jak najefektywniejszego rozwoju własnego, konieczne jest najpierw rozbicie swojej osobowości na różne poziomy. Pogląd ten nie cieszył się jednak estymą wśród innych lekarzy, jak sam Dąbrowski zauważył: „od wieków, a szczególnie w ostatnich dziesiątkach lat, uważa się niemal powszechnie pojęcie integracji, proces integracyjny, za wyraz dobrej organizacji, sprawności, podporządkowania części całości, a na terenie czynności psychicznych jako wyraz postępowania pozytywnego i zdrowia jednostki. Przyzwyczailiśmy się i uważamy w sposób naturalny, że wszystko, co jest zintegrowane, integrujące: proces organizowania, budowania, osiągania efektów − jest czymś pozytywnym, pożytecznym, potrzebnym, zdrowym. Zupełnie przeciwnie w stosunku do terminu i procesu dezintegracji uważamy, że wyraża on rozluźnienie, rozbicie struktury i czynności, ich nieuporządkowanie, brak ich sprawności”. Jednak to właśnie dezintegracja jest siłą napędową ludzkiego rozwoju. Podobnie jak u Bergsona człowiek wiecznie staje się, zmienia i przeistacza.

Dąbrowski zwracał uwagę na to, że większość ludzi wybitnych to osoby o wysokim stopniu dezintegracji. Takie podejście zmienia rolę psychiatrii w społeczeństwie i jej podejście do człowieka. Lekarz nie może tropić wszelkiego rodzaju objawów u chorego i klasyfikować go wedle regułek, musi podchodzić całościowo, patrzeć na cały kontekst jego życia i działalności. Jego podział na to, co jest, a co nie jest chorobą, ma całkowicie odmienny charakter niż w klasycznej psychiatrii. To niezwykle liberalne podejście do relacji pacjent−lekarz charakteryzuje dzisiejszych antypsychiatrów.

Paweł Rzewuski

Bibliografia

  • Kazimierz Dąbrowski, W poszukiwaniu zdrowia psychicznego, przedmowa Bogdan Suchodolski, PWN, Warszawa 1989.

    Redakcja i korekta: Bożena Pierga

Paweł Rzewuski:

Student filozofii Uniwersytetu Warszawskiego, czynnie zajmujący się zagadnieniami historycznymi. Zainteresowania badawcze: teoria literatury, historia Polski i Rosji w pierwszej połowie XX w., historia Rzeczpospolitej Obojga Narodów, systemy państw totalitarnych i historia filozofii.

[ więcej o autorze ]

http://histmag.org/?id=6625

 

 

Speak Your Mind

*