Korczak odkrył połowę ludzkości – wywiad z Maciejem Sadowskim

5 sierpnia 1942 r. Janusz Korczak i podopieczni prowadzonego przez niego domu dziecka wyruszyli w ostatnią drogę, do obozu śmierci w Treblince. W rocznicę tych tragicznych wydarzeń o postaci wielkiego pedagoga rozmawiamy z Maciejem Sadowskim, autorem książki „Janusz Korczak. Fotobiografia” opublikowanej właśnie przez Wydawnictwo Iskry.

Michał Przeperski: Janusz Korczak doczekał się już pokaźnej liczby książek poświęconej swojej osobie. Czy po 70 latach od jego tragicznej śmierci, można powiedzieć o nim coś nowego?

Maciej Sadowski: Powiem banalnie – Janusza Korczaka odkrywamy i odkrywać będziemy ciągle na nowo. To fantastycznie interesująca wielowymiarowa postać, a jego życie to nadal wiele pytań, na które nie mamy oczywistych odpowiedzi. Moim zamiarem nie było „powiedzenie czegoś nowego”. Chciałem w inny, nowy sposób p o k a z a ć życie człowieka, jakim był Henryk Goldszmit i Janusz Korczak w jednej osobie, opowiedzieć to życie poprzez zachowane fotografie, listy, dokumenty, pocztówki… O Januszu Korczaku można ciągle powiedzieć wiele nowego, ale można to zrobić również inaczej, zarówno w formie jak i treści. W formie – obrazami, w treści – więcej o pięknym i ważnym życiu, a mniej o śmierci…

W siedemdziesiątą rocznicę akcji likwidacyjnej warszawskiego getta oczekiwania wobec publikacji poświęconych ofiarom Holocaustu są szczególne. Do kogo przede wszystkim kierowana jest Pańska książka?

Do wszystkich, ale w szczególności do ludzi młodych. Mam przekonanie, że fotobiografie zawierają w sobie spory walor edukacyjny i w dzisiejszej cywilizacji obrazu mogą być zachętą do pogłębiania wiedzy o bohaterze i jego dziele. Dodam, że obrazy podobnie jak słowa mogą wyobraźnię pobudzać zamiast ją zastępować. Próbowałem to osiągnąć…

Czy próba ujęcia życia Korczaka jako swoistej quasi-autobiografii nie wydaje się Panu pewnym nadużyciem? Nie możemy wszak mieć pewności, że sam bohater patrzyłby na siebie tak, jak dziś nam się wydaje…

Korczak szkicował swój portret w wielu dziełach ale przede wszystkim w arcydziele, jakim jest jego „Pamiętnik”; pośpiesznie spisywany w getcie – ostatnie zapiski jeszcze w przeddzień śmierci… Moim staraniem było, aby z szacunkiem należnym postaci Starego (Wielkiego) Doktora, dobrać odpowiednie cytaty i zmontować je z odpowiednimi fotografiami. Czy dobrałem je właściwie? Zapewne, gdyby Korczak żył, zapytałbym go o zdanie.

Fotobiografia to nowatorska i w Polsce stosunkowo słabo znana forma publikacji. Jak wpadł Pan na pomysł, aby się nią posłużyć?

Pierwsze fotobiografie zrobiłem moim nieżyjącym już rodzicom. To była moja wewnętrzna potrzeba. Później sformułowałem samą koncepcję fotobiografii jako propozycję nowej formy wydawniczej. W skrócie – chodziło mi o opisanie czyjegoś życia przy pomocy fotografii – znanych i nieznanych, tych znajdujących się w muzeach, ale i tych, które często nie wyszły z archiwum rodzinnego. Uzupełnieniem miały być wszystkie inne zachowane obiekty ikonograficzne. Opisy to cytaty. Moim pomysłem próbowałem zainteresować wydawców – trwało to parę lat. Za ogólnym aplauzem dla przedstawianej idei nie szły jednak czyny. W końcu, w ubiegłym 2011 roku, nakładem wydawnictwa Studio Emka ukazała się „Maria Skłodowska-Curie. Fotobiografia”- pierwsza fotobiografia na rynku.

Proszę powiedzieć, czy Pańskim zdaniem forma fotobiografii może się przyjąć na polskim rynku wydawniczym? Jakie rady dałby Pan osobom pragnącym wydać tego rodzaju wydawnictwo?

Mam przekonanie, że polski rynek wydawniczy nie tylko zaaprobuje fotobiografie u siebie, ale skutecznie wprowadzi je na rynki europejskie, a może i dalej. Przecież ta forma edytorska jest, w uproszczeniu, jak muzyka: nie trzeba słów lub prawie ich nie trzeba. A dobre rady? Na razie udzielam ich tylko sobie: dalszej pasji i ciekawości, determinacji i wytrwałości…

Na koniec jeszcze o samym Korczaku. Rok 2012 został oficjalnie ogłoszony Rokiem Janusza Korczaka. Jaki element spuścizny tego pedagoga i społecznika Pańskim zdaniem najlepiej przetrwał próbę czasu?

Niewątpliwie starania i walka o prawa dziecka. Nieprzypadkowo mówi się, że Korczak odkrył połowę ludzkości – dzieci. Walka o prawa dziecka jest dzisiaj zadaniem całej światowej społeczności i choćby tylko z tego powodu Janusz Korczak i jego dokonania winny być naszym prestiżowym towarem eksportowym, podobnie jak dzieła Stanisława Lema czy Ryszarda Kapuścińskiego.

Michał Przeperski:
Absolwent historii w Instytucie Historycznym UW oraz prawa na Wydziale Prawa i Administracji UW; doktorant Instytutu Historii PAN. Interesuje się szeroko pojętą historią dwudziestego wieku, a przede wszystkim systemami totalitarnymi i propagandą. Obecnie sprawuje funkcję redaktora naczelnego portalu Histmag.org.
[ więcej o autorze ]

http://histmag.org/?id=6936

Speak Your Mind

*