Od źródła rozrywki do motoru przemian: portale społecznościowe na Bliskim Wschodzie

Protesty w krajach arabskich na nowo zdefiniowały funkcje internetowych portali społecznościowych, takich jak Facebook i Tweeter. Do niedawna stanowiły one głównie miejsca tworzenia w sieci wirtualnych związków uczuciowych, dziś natomiast są wiodącym motorem zmian w politycznej rzeczywistości.

W lipcu 2010r. jordański urząd wydający opinie prawne – fatwy – uznał korzystanie z portalu społecznościowego Facebook za grzech – „haram” – ponieważ strona ta umożliwia zakazane przez religię kontakty pomiędzy niespokrewnionymi ze sobą kobietami i mężczyznami. Stwierdził również, że umieszczanie na nim zdjęć i ich przekazywanie sobie wzajemnie przez użytkowników prowadziło do moralnego zepsucia. Ostrze krytyki dosięgło również serwis You Tube, na którym, zdaniem Departamentu, znajdują się gorszące obrazy.

A jednak pół roku wystarczyło, aby taki wizerunek portali społecznościowych uległ zmianie. To właśnie te serwisy stały się podstawową siłą sprawczą wystąpień, począwszy od wybuchu w grudniu ubiegłego roku rewolucji w Tunezji, przez upadek rządów prezydenta Zajna Al-Abidina Ben Alego, egipską Rewolucję 25 Stycznia, skończywszy na rewolucji libijskiej oraz protestach w Egipcie, Jemenie, Jordanii i Syrii.
Portale społecznościowe odegrały kluczową rolę w formowaniu się bezprecedensowego dotąd na Bliskim Wschodzie ruchu protestacyjnego. Grupy i profile tworzone na Facebooku zachęcały obywateli do uczestnictwa w zgromadzeniach o charakterze pokojowego protestu. Jedną z takich formacji była grupa Al-Bouaziziego, wywodząca swoją nazwę od nazwiska młodego mężczyzny, który w proteście przeciwko bezrobociu i biedzie dokonał samospalenia, co zapoczątkowało rewolucję w Tunezji. Strony nawiązujące do wydarzeń rozpoczętych 25 stycznia wzywały do udziału w rewolucji egipskiej, a Grupa 24 Marca do uczestnictwa w pokojowych demonstracjach w Jordanii.

Rządy arabskie zbyt późno dostrzegły to zjawisko. Władze egipskie, chcąc ukrócić pojawiające się w sieci wezwania do gromadzenia się, odcięły obywatelom dostęp do internetu. Wobec takiego posunięcia, serwis Tweeter zorganizował dla swoich użytkowników gorącą linię telefoniczną, przez którą mogli oni przekazywać komentarze. W rezultacie władze egipskie nie zdołały zrealizować swojego celu.

Z kolei portal You Tube odegrał znaczącą rolę w weryfikacji oficjalnych informacji serwowanych przez władze państw arabskich opinii publicznej. Zamieszczane na nim krótkie nagrania wideo ukazywały prawdziwą rzeczywistość. Podczas gdy państwowa telewizja syryjska transmitowała marsze poparcia i oddania wobec prezydenta Asada, serwisy You Tube i skłaniający się ku opozycji portal internetowy Sham prezentowały nagrania demaskujące propagowany w niej fałszywy obraz sytuacji.

W Jordanii natomiast władze pozostawiły przestrzeń internetową otwartą dla działalności opozycyjnej. Spośród powstałych grup na przód wysuwa się Grupa 24 Marca, która za pośrednictwem witryny Facebook nawoływała do udziału 25 marca w otwartym zgromadzeniu na Placu Dżamala Abd An-Nasira zwanego też Rondem Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Demonstrujący wysuwali żądania walki z korupcją i wprowadzenia do konstytucji poprawek, które ograniczyłyby uprawnienia króla Abd Allaha II. Na tym samym portalu stronę stworzyli również przeciwnicy Grupy 24 Marca. Nosi ona nazwę „Ojczyzna wzywa. Wsparcie dla Jordanii” (Support Jordan. Nida Watan). Jej członkowie zachęcali do udziału w stanowiącym wyraz poparcia i oddania wobec monarchy marszu milionów. Pochód zorganizowano tego samego dnia w Ogrodach Husajna w stolicy kraju, Ammanie.

Wydaje się jednak, że konsekwencją działalności zarówno obu wspomnianych grup, jak i wielu innych założonych na profilu Facebook, jest coś więcej niż tylko wezwanie młodych ludzi do przyłączenia się do nich i wyrażenia za ich pośrednictwem swoich poglądów. W rezultacie bowiem grupy te nastawiły przeciwko sobie przedstawicieli różnych frakcji a wirtualne spory toczone w sieci przerodziły się w rzeczywiste akty agresji. I tak zwolennicy władzy zaatakowali kamieniami zgromadzonych na Rondzie Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. W wyniku starć jeden ze zwolenników reform zginął, wielu zostało rannych. Cała sprawa doprowadziła do interwencji służb bezpieczeństwa, które rozpędziły zgromadzonych. Część z tych, którzy uczestniczyli w starciach 25 marca, zamieściła na portalu You Tube fragmenty nagrań przedstawiające, co tak naprawdę wydarzyło się w tym dniu. Filmy pokazują agresywne zachowania uczestników zajścia, można na nich również usłyszeć niewybredne słownictwo, jakim się posługiwali. Po tych wydarzeniach na portalu Facebook zaczęły powstawać grupy, których uczestnicy zamieszczali w internecie komentarze, w których na pierwszy plan nie wysuwał już nie patriotyzm ogólnonarodowy, a lokalny. Wpisy te nawoływały do nienawiści wobec osób prezentujących odrębne poglądy.
 

Premier Maaruf Bachit w przemówieniu inaugurującym konferencję dotyczącą objaśnienia królewskiej wizji roli młodzieży w reformie państwa, wyraził poparcie dla młodzieży, która w tej sytuacji wybiera korzystanie z „forów internetowych, które raczej łączą ludzi niż dzielą, polepszają wzajemne kontakty, zamiast je niszczyć”. W tym samym wystąpieniu wezwał również młodych Jordańczyków do „wyjścia z rzeczywistości wirtualnej do świata realnego, docenienia wartości społecznych i moralnych, zrozumienia sensu słowa ‘obywatelstwo’ i zachowania jedności narodowej”. Bachit nazwał młodzież „podstawowym elementem i szeroką bazą do społecznego komunikowania się w sieci”. Dodał, że komunikowanie się za pośrednictwem internetu, początkowo stanowiło jedynie źródło rozrywki i szansę nawiązania nowych znajomości, a stało się sposobem na wyrażenie samego siebie, środkiem wymiany poglądów, wypracowania wspólnych opinii i stanowisk dotyczących różnych spraw pojawiających się w codziennym życiu. Zjawisko to ukazało, jak wielkie jest obecnie znaczenie for internetowych.

Na serwisie Tweeter najbardziej aktywni blogerzy prezentują różne stanowiska dotyczące przeprowadzania reform. W tych dyskusjach udział biorą nie tylko reprezentanci tzw. pokolenia Facebooka i Tweetera, ale również przedstawiciele starszej generacji i bardziej konserwatywnych kręgów społeczeństwa jordańskiego. Strony na portalu Facebook prowadzą na przykład liderzy Islamskiego Frontu Akcji, jordańskiego skrzydła Braci Muzułmanów, w tym Zaki Bin Raszid, Ali Abu As-Sukkar i generalny sekretarz Frontu – Hamza Mansur. Miejsce dla siebie znaleźli tam również reprezentanci władz. Premier Bachit, minister spraw zagranicznych Nasir Dżuda i rzecznik rządu Tahir Udwan, którzy otwierają listę prominentnych użytkowników, uczynili swoje profile miejscami, gdzie Jordańczycy mogą kierować do nich pytania i otrzymać na nie odpowiedzi. Politycy ci zamieszczają na profilach również informacje o najważniejszych decyzjach podjętych przez władze kraju. Wiele razy odpowiedzi, które minister Dżuda umieszczał na Tweeterze, były następnie publikowane na łamach tradycyjnej prasy papierowej. Wygląda więc na to, że doszło do sytuacji, w której stanowiące pole interakcji społecznych witryny internetowe, zwane również mediami społecznościowymi (ang. social media), zaczynają kształtować rzeczywistość silniej niż robiły to dotąd konwencjonalne środki masowego przekazu.

*Autorka jest jordańską dziennikarką piszącą dla jednego z największych dzienników w kraju. Prosiła redakcję miesięcznika „Stosunki Międzynarodowe” o zachowanie anonimowości przy publikacji artykułu.

Newsletter “Stosunków Międzynarodowych”

środa, 18 – maja – 2011

http://www.stosunki.pl/?q=content/od-%C5%BAr%C3%B3d%C5%82-rozrywki-do-motoru-przemian-portale-spo%C5%82eczno%C5%9Bciowe-na-bliskim-wschodzie

Speak Your Mind

*