Polish American Congress in the news – W Wallington wszyscy chcieli pomóc

Pochodząca z Białegostoku Celina Urbankowska jest jedyną Polką w radzie miejskiej Wallington w New Jersey. Wybory do rady wygrała w ubiegłym roku. Głośno zrobiło się o niej w ubiegłym tygodniu, gdy miasto nawiedziła największa klęska naturalna od lat – powódź po huraganie Irene. Jak wielu naszych rodaków, nie czekając na nic zaczęła organizować pomoc dla najbardziej dotkniętych kataklizmem.

– Nie musiałam nikogo namawiać, ludzie sami zgłaszali się z tym, co mogli dać poszkodowanym. Polskie sklepy dawały żywność,  gorące posiłki, piekarnie dawały chleb. Jeszcze teraz zgłaszają się chętni do pomocy, jak np. państwo Makowscy, właściciele „Mieszko Deli”, którzy chcą dać 150 obiadów – mówi nam radna. – Jedna trzecia miasta była zalana, niektórzy opuszczali domy tak, jak stali. Pomoc była i jest nadal potrzebna. Ubezpieczenie i pomoc od FEMA nie załatwi wszystkiego.  Dlatego zakładamy konto dla powodzian, na które mogą wpłacać wszyscy – zachęca Urbankowska.

O Wallington mówi się, że to najbardziej polskie miasto w New Jersey. Jednak bez poparcia środowisk amerykańskich nie ma szans wygrania wyborów. 12-tysięczne miasteczko ma sześciu radnych. Jej, Polce urodzonej w Rajgrodzie, w wychowanej w Białymstoku to się udało. Jak?

Droga Urbankowskiej do amerykańskiej polityki zaczęła się w latach 80.  – Mieszkam w Stanach na stałe od ponad 30 lat, ale jako dziecko przyjeżdżałam tu jeszcze w latach 60.  Tata był w czasie wojny w AK,  później w więzieniu, jego brat w Ameryce namawiał go na przyjazd. I zdecydowaliśmy się. Zbiegło się to w czasie z wyborem Reagana – opowiada dzieje swojej rodziny.

Z Wallington jest związana od dawna.  – Mieszkam tu z mężem od 25 lat, tu się urodzili moi synowie. Jestem z wykształcenia nauczycielką i włączyłam się w życie szkolne.  To był mój początek działalności społecznej w  Stanach – mówi radna. Z tamtych lat zostało coś trwałego: do tej pory w Wallington jest drużyna piłki nożnej.  – Założyliśmy ją razem z mężem, bo chcieliśmy, by chłopcy grali w piłkę. Cieszę się, że inni to przejęli i  drużyna nawet wygrywa lokalne rozgrywki – z dumą podkreśla Urbankowska.

Polityka to także jej tradycja rodzinna. Jeden z jej wujków, Henry Krajewski, kandydował nawet na prezydenta Stanów Zjednoczonych i to dwa razy – w 1952 i 1956.  Rodzina Urbankowskiej była także zaangażowana w budowę pomnika katyńskiego w New Jersey.  – Włożyli w to wiele wysiłku i pieniędzy –  mówi radna.

– To, że przyjechałam do USA na początku kadencji Reagana miało wpływ na moje poglądy polityczne. To był jedyny prezydent, który maszerował w Paradzie Pułaskiego. On naprawdę zrobił coś dla Polski. Gdyby nie on to los Polski byłby dziś inny – ocenia Urbankowska.

W naturalny sposób została republikanką, bo zgadzało się to z jej konserwatywnymi poglądami. – Kiedy pierwszy raz kandydowałam do rady miejskiej w Wallington atmosfera w New Jersey bardzo sprzyjała demokratom. To był czas buntu przeciw polityce Busha. Ale przegrałam wtedy zaldwie o trzydzieści parę głosów – podkreśla.

Dała się już wtedy poznać mieszkańcom miasta, którzy zaczęli ją namawiać, by kandydowała ponownie. Przekonali ją i wystartowała w zeszłym roku,  tym razem z sukcesem.

– Bycie radnym w Wallington to praca społeczna. Mamy trzy zebrania w miesiącu. Poza tym pracuję jako pracownik socjalny – informuje. – Mamy trzech demokratów i trzech republikanów. Współpraca układa się dobrze,  głosujemy czasem jednogłośnie – mówi Urbankowska i dodaje, że w tak małej radzie podziały partyjne nie są aż tak istotne. – Ludzi trzeba pozykiwać pomysłami  – wyjawia swój  klucz do sukcesu. I stwierdza zarazem, że sukces w polityce nie przychodzi szybko.

Żałuję, że polscy imigranci, mający już obywatelstwo, za mało korzystają z prawa głosu. – Dopiero przez ostatnie kilka lat to się zmienia na lepsze. Z poparciem samych Polaków nigdzie w Stanach nie wygra się wyborów,  nawet w najbardziej polskiej  miejscowości. Ludzie z poprzednich pokoleń imigracji z polskimi nazwiskami to już Amerykanie i  tak się zachowują i głosują. To ich i wszystkich innych trzeba zdobyć i przekonać dobrymi pomysłami – mówi Urbankowska.

Nasza radna cieszy się z każdego polskiego nazwiska w polityce. – Ci ludzie są naszą chlubą, oby było ich jak najwięcej, bo mamy wielu mądrych ludzi, potrafiących nas rezprezentować – kończy.

Piątek, 09 Wrzesień 2011 14:04 Adam Jagusiak

http://www.seusa.info/ny/wiadomosci/nowy-jork/5131-w-wallington-wszyscy-chcieli-pomoc.html

Speak Your Mind

*