Stany Zjednoczone wobec Libii

Rewolucja w Libii osiągnęła największe, a na pewno najkrwawsze rozmiary, spośród wszystkich podobnych wydarzeń jakie miały w ostatnich miesiącach miejsce w Północnej Afryce. W rozwiązanie konfliktu zaangażowało się wiele państw i organizacji międzynarodowych, w tym oczywiście USA. Ich celem jest przede wszystkim powstrzymanie dalszego rozlewu krwi, gdyż starcia między zwolennikami i przeciwnikami Muammara Kadafiego kosztowały już życie co najmniej tysięce niewinnych osób.

 Kaddafi musi odejść

Biały Dom w swoich ostatnich wystąpieniach wzywa pułkownika Muammara Kaddafiego do oddania władzy i opuszczenia państwa. Zdaniem Baracka Obamy, tylko taki krok libijskiego przywódcy daje szanse na zakończenie trwającej od kilku tygodni wojny domowej. „To będzie dobre dla jego kraju i dla jego narodu. Tak należy postąpić” – powiedział amerykański prezydent na spotkaniu na temat sytuacji w Afryce. Obama zaznaczył, że Libia potrzebuje spokoju i właśnie w rękach dyktatora jest decyzja, czy i kiedy ten wyczekiwany przez wszystkich spokój nastąpi.

Ponadto, amerykańscy urzędnicy nawołują do zaprzestania aktów przemocy i mordowania cywilów. Amerykanie ostrzegają współpracowników Kadafiego, że mogą zostać pociągnięci do odpowiedzialności za swoje ewentualne zbrodnie przeciw narodowi libijskiemu. Prezydent USA wystosował też specjalny apel, aby wypowiadali oni posłuszeństwu swemu przywódcy i opowiedzieli się po stronie demokratycznych reform.

Możliwa interwencja wojskowa?

Stany Zjednoczone nie wydały jak dotąd jednoznacznej deklaracji dotyczącej wojskowej interwencji w Libii. Barack Obama zaznaczył jednak, że cały świat musi pozostać w gotowości i polecił urzędnikom Pentagonu przygotować różne warianty rozwiązań dotyczących konfliktu. Na razie, USA przemieszczają swoje siły wojskowe bliżej granicy pogrążonego w chaosie państwa. Jak informuje sekretarz stanu Hilary Clinton, mają one pomóc w akcjach ratowniczych i humanitarnych. Amerykański prezydent polecił chociażby pomóc w ewakuacji Egipcjan, którzy w strachu przed wojną uciekli z Libii do Tunezji.

Czy obecność wojsk USA w rejonie Libii to czytelny sygnał końca rządów dla Kaddafiego? Zdaniem Agencji Reutersa władze w Waszyngtonie chcą pokazać, że ich zaangażowanie w rozwiązanie konfliktu to nie tylko słowa, ale także czyny. Z kolei eksperci Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych w Waszyngtonie uważają iż sytuacja w Libii musiała by ulec znacznemu pogorszeniu, żeby realna stała się możliwość interwencji zbrojnej. USA Prezydenta Obamy, nie lubią bowiem „wchodzić” w sprawy zagmatwane i ciężkie do obiektywnej oceny, jakim bez wątpienia jest bunt przeciw rządzącemu niemal od 40 lat dyktatorowi. Zgodnie za to twierdzą, że ewentualna wojskowa ingerencja w konflikt libijski będzie miała na celu odsunięcie Kaddafiego od władzy.

Tajny plan

Brytyjski dziennik The Independent dotarł do informacji, jakoby Stany Zjednoczone, oprócz oficjalnych apeli, przygotowały sekretny plan, który przewiduje wsparcie dla przeciwników Muammara Kaddafiego. Amerykanie zwrócili się do władz Arabii Saudyjskiej o pomoc dla rebeliantów walczących w Bengazi, w szczególności do ich lepszego uzbrojenia i zaopatrzenia. Jak dotąd władze w Rijadzie nie odpowiedziały, ale powszechnie znana jest nienawiść saudyjskiego króla Abdullaha do libijskiego reżimu, który w zeszłym roku próbował nawet go zabić.

Amerykański plan, zakładający pomoc dla powstańców jest niemal uzależniony od Arabii Saudyjskiej, gdyż od lat pozostaje ona jedynym amerykańskim sojusznikiem w tym regionie, z którego można prowadzić tego typu akcję.
W tym momencie warto zaznaczyć, że już od wielu lat kształtuje się swego rodzaju linia współpracy między Stanami Zjednoczonymi i Arabią Saudyjską. Już w latach 80-tych XX wieku oba państwa współdziałały przy zaopatrywaniu afgańskich żołnierzy walczących z inwazją ZSRR. Barack Obama bardzo liczy na „saudyjską” pomoc, gdyż dzięki temu przeciwnicy Kadafiego szybciej będą w stanie zdobywać kolejne miasta i upadek reżimu zostanie przyśpieszony. Wtedy ucichnie międzynarodowa presja i wezwania, aby Biały Dom bardziej stanowczo zareagował w sprawie Libii.

Sankcje i co dalej?

Na dzień dzisiejszy, władze w Waszyngtonie starają się wywrzeć ekonomiczny i polityczny nacisk na pułkownika Kadafiego. Prezydent Obama podpisał dekret, który zablokował dyktatorowi i jego rodzinie dostęp do wszelkich aktywów majątkowych w bankach. Z podobnym konsekwencjami muszą się liczyć wszyscy, którzy dopuszczą się łamania praw człowieka. Podkreślił także, iż sankcje wymierzone są w libijskie władze, a nie naród.

Dalsze kroki wobec Libii będą zależeć od rozwoju sytuacji w tym kraju. USA nie wykluczają bombardowań czy innych działań wojskowych, ale traktowane są one jako ostateczność. Barack Obama liczy, że sytuacja ułoży się w taki sposób, iż nie będzie potrzeby podjęcia zbrojnej interwencji. Inną kwestią jest to, czy prezydent największego mocarstwa świata, powinien jedynie czekać na rozwój wypadków czy raczej jego rolą jest aktywne uczestnictwo i kształtowanie sytuacji międzynarodowej. Świat już udzielił na to pytanie odpowiedzi krytykując Obamę, że jego powściągliwość i „defensywną taktykę”, które nie przystoją osobie chcącej uchodzić za światowego przywódcę.
 

Krzysztof Kołaski

http://stosunki.pl/?q=content/stany-zjednoczone-wobec-libii

Speak Your Mind

*