Stosunki polsko-litewskie: W poszukiwaniu porozumienia

W grudniu 2011 r. zakończył się pierwszy cykl spotkań polsko-litewskiej komisji, mającej rozwiązać zgłaszane przez mniejszość polską na Litwie problemy, powstałe w wyniku przyjęcia przez litewski Sejm nowelizacji do Ustawy o Oświacie. Jedynym osiągnięciem spotkań było ustalenie, że takowe są jeszcze potrzebne i zapowiedziano ich organizowanie w przyszłości.

W stosunkach polsko-litewskich już od wielu lat istnieją ciągle nierozwiązane problemy, które w głównej mierze sprowadzają się do kwestii praw polskiej mniejszości. O ile jeszcze przed dziesięcioma laty pozytywnie na relacje obu państw wpływ miały europejskie aspiracje Wilna i Warszawy, a także perspektywa członkostwa Litwy w NATO, to kiedy dążenia te zostały spełnione, w bilateralnych stosunkach istotniejszą rolę zaczęła odgrywać kwestia położenia polskiej mniejszości na Litwie.

Historia po litewsku

Już 13 marca 2011 r., kiedy litewski Sejmas przyjął nowelizację do Ustawy o Oświacie, przedstawiciele polskiej mniejszości otwarcie wyrażali swój sprzeciw wobec planowanych zmian. Nowelizacja zakłada bowiem ujednolicenie od 2013 r. egzaminu maturalnego z języka litewskiego dla wszystkich szkół na Litwie. Dotychczas w szkołach egzamin z języka litewskiego był przeprowadzany w dwóch wariantach: dla szkół litewskich jako egzamin z języka ojczystego, a dla szkół mniejszości narodowych jako egzamin z języka państwowego. Nowela wprowadza ponadto wymóg prowadzenia w szkołach mniejszości narodowych większej ilości zajęć w języku litewskim. Od pierwszego września 2010 r. polscy uczniowie muszą posługiwać się językiem litewskim na lekcjach geografii, historii i wiedzy o świecie (jeśli temat zajęć dotyczy Litwy), a przedmiot „Podstawy wychowania patriotycznego” ma być wykładany w języku państwowym w całości. W tym miejscu ustawa nie jest precyzyjna, bowiem nie wyjaśnia w jakim języku mają być omawiane zagadnienia, które nie dotyczą wyłącznie Litwy. Na przykład historia Rzeczpospolitej Obojga Narodów powinna być traktowana jako historia Litwy czy też historia świata? Luki z pewnością spotęgują w przyszłości powstawanie nieporozumień i niosą z sobą ryzyko oskarżania części szkół o niepodporządkowywanie się przepisom, jeśli placówki te zdecydują się prowadzić zajęcia w języku polskim omawiając zagadnienia, które Ministerstwo Oświaty uzna za traktujące o Litwie.

Litewscy Polacy są przeciwni wprowadzonym w systemie oświaty zmianom, argumentując, że dyskryminują one polskich uczniów, ponieważ ci będą odtąd zmuszeni zdawać egzamin maturalny z języka litewskiego na tych samych zasadach co ich litewscy rówieśnicy, dla których język ten jest ojczystym, a nie wyuczonym. Z kolei gorszy wynik może im utrudnić dostanie się na studia. Taka sytuacja może być poważną zaporą dla polskich maturzystów, którzy swoją edukację będą musieli zakończyć na etapie szkoły średniej. Co więcej, mniejsza liczba Polaków na studiach może działać niczym woda na młyn dla litewskich polityków, którzy będą mogli głosić pogląd, iż skoro Polaków na wyższych uczelniach jest mniej to uczniów tej mniejszości trzeba będzie dokształcić i w konsekwencji jeszcze zwiększyć liczbę zajęć z języka litewskiego.

Coraz mniej polskich szkół?

Kolejny kontrowersyjny zapis ustawy określa zasady zamykania szkół. Litewscy Polacy szacują, że zamkniętych może zostać nawet 60 ze 120 polskich placówek na Litwie. Przewiduje się, że w miejscowościach, w których obok siebie funkcjonuje szkoła litewska i szkoła mniejszości narodowych, bądź szkoła, w której istnieją klasy litewskie i klasy mniejszości narodowych, to jeśli dojdzie do sytuacji, w której zabraknie kompletu uczniów, w pierwszej kolejności będzie zamknięta szkoła (klasa) z nielitewskim językiem nauczania. Może więc zaistnieć sytuacja, kiedy liczniejsze szkoły (klasy) mniejszości narodowych, będą przyłączane do szkół (klas) litewskich. Takie rozwiązanie można uznać za dyskryminujące dla mniejszości, ale z drugiej strony trudno wyobrazić sobie, aby litewskie dzieci były zmuszane do nauki w swoim kraju języka polskiego.

Dopiero głośny sprzeciw i protest mniejszości polskiej, która nowe zasady zamykania szkół odebrała jako zamach na ich istnienie, spowodował, że litewski rząd zdecydował się przyjąć uchwałę, dzięki której zapisy określające minimalną liczbę uczniów będą obowiązywały dopiero uczniów szkół średnich, czyli obejmą klasy 10, 11 i 12. Mimo tych ustępstw, przedstawiciele Akcji Wyborczej Polaków na Litwie uznali, że ustawa o oświacie jest sprzeczna z litewską konstytucją, która zakazuje dyskryminacji z powodu narodowości czy języka i w czerwcu 2011 r. rozpoczęli zbieranie podpisów posłów pod wnioskiem do Sądu Konstytucyjnego. Warto zaznaczyć, że pod sejmowym projektem uchwały w sprawie zbadania przez Sąd Konstytucyjny ustawy o oświacie, podpisało się 54 z 141 zasiadających w litewskim parlamencie posłów. Jednak nie obeszło się bez problemów. Pod wnioskiem swój podpis powinna była złożyć przewodnicząca Sejmu Irena Degutienė. Podpis ten miał mieć charakter formalny i potwierdzić autentyczność figurujących na wniosku nazwisk. Jednak przewodnicząca Degutienė odmówiła złożenia swojego podpisu, odsyłając posłów AWPL do swoich zastępców. Ostatecznie zdołano spełnić wymogi formalne i w lipcu 2011 r. wniosek trafił do Sądu Konstytucyjnego. Jednak jak poinformował poseł na Sejm Republiki Litewskiej Jarosław Narkiewicz: „Sąd rozpatrzy zgłoszony wniosek najwcześniej w ciągu roku”.

Długi czas oczekiwania na decyzję Sądu Konstytucyjnego oznaczał, że ustawa o oświacie objęła swym działaniem rok szkolny, który rozpoczął się 1 września 2011 r. Wprawdzie litewskie Ministerstwo Oświaty i Nauki obiecywało maturzystom dłuższy o godzinę egzamin, zapowiedziało możliwość korzystania ze słowników i wykorzystywania w wypracowaniach twórczości rodzimych autorów, to nie uspokoiło rodziców, którzy zawiązali ruch społeczny Forum Rodziców Szkół Polskich na Litwie. Atmosfery nie ostudził też wiceminister oświaty i nauki – Vaidas Bacys, który oświadczył, że „w trakcie oceniania wyników egzaminu zamierzamy zwracać uwagę na osiągnięcia ucznia, a nie na błędy”. Decyzję ministra skrytykował między innymi radny Wilna z ramienia AWPL i prezes „Macierzy Szkolnej” – Józef Kwiatkowski, który w wywiadzie dla Kuriera Wileńskiego, oświadczył: „Mamy kolejny dowód szukania wyjścia z pośpiesznej i nieobmyślanej decyzji. Nieobmyślanej ani ze strony pedagogicznej, ani ze strony korzyści dla uczniów. Między poziomem opanowania języka ojczystego i wyuczonego zawsze będzie pewien stopień rozbieżności. Tego się nie da uniknąć”. Zauważył on również, że mimo chęci ujednolicenia egzaminu maturalnego, egzaminatorzy będą mogli z łatwością odróżnić, które prace zostały napisane przez Litwinów, a które przez maturzystów mniejszości narodowych. W ten sposób zaistnieje ryzyko, że prace te będą oceniane w głównej mierze przez pryzmat osobistych sympatii bądź antypatii do mniejszości.

Mniejszości protestują

Narastająca bierność władz litewskich, nawet mimo zebrania 60 tysięcy podpisów pod petycją w tej sprawie, spowodowała, że mniejszość polska zdecydowała się ogłosić akcję protestacyjną. 2 września ub. r. Przed Pałacem Prezydenckim w Wilnie zebrało się kilka tysięcy osób. Obok Polaków stawili się między innymi przedstawiciele działających na Litwie organizacji białoruskich i rosyjskich. Protestujący wystosowali list do prezydent Litwy Dalii Grybauskaitė, w którym żądali między innymi: „odwołania zapisów przyjętej Ustawy o oświacie oraz programów kształcenia ogólnego, dotyczących kształcenia mniejszości narodowych (…); rezygnacji z ujednolicenia egzaminu z języka litewskiego ojczystego i państwowego na maturze; przywrócenia egzaminu z języka polskiego ojczystego na listę egzaminów obowiązkowych; rezygnacji z dyskryminującego postulatu zachowania szkoły litewskiej kosztem polskiej”. Sami protestujący porównywali zaistniałą sytuację do strajku dzieci z Wrześni z 1901 r.

Pewne nadzieje wywołała wizyta Donalda Tuska, który przybył na Litwę dwa dni po protestach. Tusk spotkał się 4 września w Połądze z premierem Litwy Andriusem Kubiliusem. Głównym tematem rozmów między premierami była kwestia oświaty na Litwie. Postanowiono wtedy, że powstanie specjalny zespół, złożony z ekspertów polskich i litewskich, który zajmie się „łagodzeniem ustaw uderzających w mieszkających na Litwie Polaków”. Jak oświadczył podczas wspólnej konferencji prasowej Tusk: „Oczekujemy z panem premierem, że w ciągu kilku tygodni, nie dłużej, powstaną rekomendacje, które pozwolą nam rozwiązać ten problem, który ma dziś taki nabrzmiały charakter”, a następnie dodał: „Polska jest winna swoim rodakom opiekę i wsparcie wtedy, kiedy tego potrzebują”. Premier Polski uspokajał też swoich rodaków podczas mszy świętej, która odbyła się tego samego dnia w kościele św. Teresy w Wilnie, informując zgromadzonych, że „relacje między Polską a Litwą będą tak dobre, jak dobre są relacje państwa litewskiego z polską mniejszością”. Ostatecznie zdecydowano, że odbędzie się pięć spotkań polsko-litewskich grup eksperckich, w których skład wejdą wiceministrowie edukacji. Innym skutkiem przyjazdu premiera Tuska do Wilna była decyzja o zwieszeniu strajku, którą podjęło w sumie 70 komitetów strajkowych powołanych przy polskich szkołach.

Nieefektywne obrady ekspertów

Już tydzień po ustaleniach premierów Tuska i Kubiliusa, odbyło się pierwsze spotkanie grupy eksperckiej zorganizowane w Druskiennikach. Stronę polską reprezentowali między innymi wiceminister edukacji Mirosław Sielatycki i dyrektor polskiego gimnazjum im. Adama Mickiewicza w Wilnie Czesław Dawidowicz. Choć miało ono charakter głównie przygotowawczy, to poruszono na nim również zagadnienia merytoryczne. Polacy raz jeszcze przedstawili swoje stanowisko wobec zmian w Ustawie o Oświacie, a Litwini przedstawili zastrzeżenia wobec litewskiej oświaty w Polsce. Zwrócili oni uwagę na problemy z finansowaniem litewskich szkół w Polsce oraz na ograniczony dostęp do podręczników.

Podczas kolejnego spotkania grup w Warszawie, wiceminister edukacji Mirosław Sielatycki przedstawił kompromisową propozycję, aby reformą wprowadzającą nową maturę z języka litewskiego przesunąć z 12 klasy na uczniów klas piątych, by ci mieli sprawiedliwe szanse na przygotowanie się do egzaminu. Zasygnalizował też, że kształt przyszłego egzaminu maturalnego z języka litewskiego powinien być opracowany wspólnie przez władze litewskie i mieszkających na Litwie Polaków. Osiągnięciem drugiego spotkania było ustalenie, że w klasach szkół średnich, minimalna liczba osób potrzebna do prowadzenia zajęć w języku polskim będzie zmniejszona z 10 do 7 osób.

W międzyczasie 27 września 2011 r. odbył się w Wilnie drugi wiec w obronie szkół mniejszości narodowych. Tym razem protestujący zgromadzili się przed gmachem Sejmu. Według przedstawicieli AWPL w wiecu uczestniczyło nawet 10 tysięcy ludzi. Wśród pikietujących pojawili się też Litwini. Swoją solidarność z protestującymi okazała przewodnicząca Litewskiej Konfederacji Związków Zawodowych Pracowników Oświaty i Nauki Ruta Osipavičiutė. Polacy zapewniali też, że protest nie jest skierowany przeciw Litwie czy też językowi litewskiemu „lecz przeciwko bezdusznym urzędnikom, którzy nie słyszą swych obywateli i nie chcą z nimi rozmawiać” – oświadczył Mirosław Szejbak z Forum Rodziców Szkół Polskich na Litwie.

Przełomu nie przyniosło trzecie spotkanie grup eksperckich w Wilnie, uzgodniono jedynie, że do kolejnych spotkań będą dopuszczeni rodzice uczniów, którzy uczęszczają do polskich szkół. Już na samym początku czwartego spotkania ekspertów w Augustowie, litewska strona zapowiedziała, że nie zamierza wprowadzać żadnych zmian w treści Ustawy o Oświacie, oraz że liczy na jak najszybsze zakończenie prac komisji. Porozumienia nie osiągnięto więc i tym razem.

Kilka dni przed ostatnim spotkaniem grup ekspertów, które miało miejsce w Trokach, Donald Tusk wystosował list do premiera Kubiliusa, w którym skrytykował dotychczasowe „osiągnięcia” prac komisji. „W naszej opinii dotychczasowe rezultaty pracy zespołu ekspertów trudno niestety nazwać satysfakcjonującymi”. Tusk zaznaczył, że ostatnie spotkanie będzie doskonałą okazja dla Litwinów, by ci okazali swoją dobrą wolę w sprawie polskiej oświaty na Litwie.

Samo spotkanie nie przyniosło żadnych ustaleń. Próbowano wydać wspólny komunikat końcowy, w którym strona polska chciała poinformować, że nie udało się znaleźć kompromisowych rozwiązań dla zgłaszanych przez mniejszość postulatów. Niestety nawet w tym miejscu nie znaleziono porozumienia i wydano dwa odrębne komunikaty: jeden strony litewskiej, a drugi strony polskiej. Wiceminister Sielatycki poinformował, że pozytywnym aspektem tego spotkania była zapowiedź, że strona litewska zobowiązuje się do powołania grupy roboczej, która będzie się składać z nauczycieli i rodziców dzieci z polskich szkół oraz przedstawicieli Ministerstwa Oświaty i Nauki Republiki Litewskiej. Natomiast rodzice uczniów wydali oświadczenie, że jedyną drogą do rozwiązania patowej sytuacji jest zmuszenie Litwy do zmian w ustawodawstwie poprzez instytucje europejskie.

Twarda postawa premiera Litwy

Wicemer rejonu wileńskiego Jan Mincewicz skrytykował poczynania władz Litwy stwierdzając, że: „przyjęcie tej Ustawy jest brutalnym pogwałceniem Traktatu polsko-litewskiego, ratyfikowanego przez Sejm Litwy w 1994 roku i mającego zwierzchnictwo nad ustawami krajowymi. Artykuł 14 Traktatu wyraźnie gwarantuje pobieranie nauki ze wszystkich przedmiotów w języku ojczystym na poziomie szkoły średniej. Realizacja tej ustawy stoi w wyraźnej sprzeczności tak z art. 15 Traktatu, jak też z założeniami Konwencji Ramowej o Ochronie Mniejszości Narodowych (art. 14, 22), które określają, że prawa mniejszości narodowych nie mogą być uszczuplane, lecz jedynie rozszerzane”.

Jednak premier Kubilius otwarcie przyznaje, że Litwa nie zamierza wprowadzać zmian w Ustawie o Oświacie. Tak twarde stanowisko zdaje się uniemożliwiać znalezienie konsensusu w sprawie polskiej edukacji. Zatem daremne wydaje się być powoływanie kolejnych grup ekspertów, które miałyby wypracować porozumienie. Mniejszość polska zauważa, że liczy już tylko na pomoc instytucji europejskich. Być może problem rozwiążę wysoki komisarz OBWE ds. mniejszości narodowych Knut Vollebæk, który w listopadzie 2011 r. wizytował Litwę. Spotkał się on nie tylko z przedstawicielami władz Litwy, ale również z uczniami polskich szkół i ich rodzicami. Vollebæk zaznaczył, że otrzymywał wiele sprzecznych informacji z obu stron. Według posła AWPL Jarosława Narkiewicza, komisarz OBWE był przekonany, że uczniowie polskich szkół niedostatecznie znają język litewski, jednak po spotkaniu z uczniami w szkole w Solecznikach, komisarz Vollebæk już powstrzymywał się od wydawania opinii w tej sprawie. Komisarz wyraził też zdziwienie, że na Litwie nie uchwalono jeszcze nowej ustawy o mniejszościach narodowych (poprzednia wygasła 1 stycznia 2010 r.). Po wizycie na Litwie komisarz udał się do Polski, gdzie odwiedził Sejny i Puńsk. Dzięki tej wizycie powstaną rekomendacje OBWE, które zostaną przekazane stronie polskiej i litewskiej.

Na złożoność problemów polskiej oświaty na Litwie z pewnością wpływ ma postawa polityków litewskich. Sami Litwini nie ukrywają, że boją się polskości i są negatywnie nastawieni do Polaków. Taka postawa jest doskonale widoczna zwłaszcza przed wyborami do Sejmu w tym kraju. Dzięki antypolskiej postawie, litewscy politycy zwiększają swoją popularność. Niestety, odbija się to rykoszetem na mniejszości polskiej i w konsekwencji na pogarszających się stosunkach Polski z Litwą. Rozwiązać większość problemów uda się wtedy, kiedy zmianie ulegnie mentalność samych Litwinów. Dzięki temu będzie można wprowadzić w kraju standardy, które nikt nie powinien już określić jako sprzeczne z normami europejskimi.

Kamil Białas

http://www.stosunki.pl/?q=content/stosunki-polsko-litewskie-w-poszukiwaniu-porozumienia

Speak Your Mind

*