Wybory w Wallington – Izabela Bacza

I. Bacza: „Kandyduję, bo najwyższy czas na zmiany”

Jesień to czas wyborczy nie tylko w Polsce. Na początku listopada w USA odbędą się wybory do władz miejskich.

W mieście Wallington w stanie New Jersey na liście kandydatów na radnych jest też Polka, Izabela Bacza.

W rozmowie z tygodnikiem PLUS pani Izabela uchyla rąbka tajemnicy dotyczącej decyzji o starcie w wyborach i głośno prosi o wsparcie naszych rodaków. Pamiętajcie

– 8 listopada liczyć się będzie każdy głos!

Tomek Moczerniuk: Dlaczego zdecydowała się Pani na start

w wyborach?

Izabela Bacza: Mieszkam w Wallington ponad 20 lat. Z moich obliczeń

wynika, że przez ten czas z mojej kieszeni miasto otrzymało ok.

$200,000 podatku i ponad $50,000 z rachunków za wodę. Jeśli zliczymy

podatki od wszystkich mieszkańców roczne dochody miasta wynosić

będą ok. $28 milionów dolarów, należy więc zadać sobie pytanie: co

się z tymi pieniędzmi dzieje? Z pewnością nie idą one na remont dróg,

które są w fatalnym stanie: w Wallingtonie nie ma ulicy bez dziur, czy

uszczerbionych krawężników. Nie mogę też patrzeć na to, że dzieci

w moim mieście nie mają co ze sobą zrobić. Nie ma klubu, świetlicy,

basenu, nie ma porządnej biblioteki, bo w obecnej nie ma miejsca na

nowe książki czy komputery. Zbudowano ją 40 lat temu w charakterze

tymczasowym i w takim też stanie funkcjonuje do dziś. Nie zliczę też

godzin, spędzonych wraz z mężem Gracjanem na skrzyżowaniach

ulic podczas kwestowania na utrzymanie programów sportowych

dla naszych dzieci, bo szkoła nie potrafiła tego zapewnić we własnym

zakresie. Chcę to wszystko zmienić, dlatego kiedy otrzymałam propozycję

startu w wyborach na radną przyjęłam to wyzwanie z radością.

T.M.: Startuje Pani z ramienia Partii Republikańskiej u boku

Kevina O’Reilly oraz kandytata na burmistrza Kena Kantera. Czy

Pan Kanter nie jest zbyt sędziwy, aby piastować to stanowisko?

I.B.: Nie uważam, żeby wiek był jakąkolwiek przeszkodą, bo Ken

Kanter jest dużo młodszy od n.p. obecnego burmistrza Waltera G.

Wargackiego. Ogromnie się cieszę, że startuję w takim gronie – było

to dla mnie bardzo ważne, bo przecież żeby móc o czymś decydować

w radzie miejskiej trzeba najpierw zapewnić sobie przewagę głosów.

Jeśli zostaniemy wybrani dołączymy do Chrisa Sinisi i Celiny Urbankowskiej

i wspólnie będziemy mieli duże szanse na poprawę poziomu

życia mieszkańców Wallington.

T.M.: Wasz slogan wyborczy brzmi: „The Team You Can Trust to

Lead Wallington”–dlaczego to Wam mają zaufać mieszkańcy miasta?

I.B.: Dlatego, że zarówno Ken jak i Kevin podzielają moje zdanie:

nic nie jest ważniejsze od dobra WSZYSTKICH rezydentów miasta,

a nie tylko niektórych z nich. Wspólnie chcemy prowadzić otwartą

i uczciwą politykę opartą na bliskiej współpracy z mieszkańcami.

T.M.: Wszyscy kandydujący chcą cięć budżetowych i obniżek

podatków–skąd więc brać pieniądze na reformy/rozwój miasta?

I.B.: Wiadomo, że hasła o obniżaniu podatkow są zazwyczaj

wyświechtanym chwytem reklamowym – my zdajemy sobie sprawę,

że aby złożyć taką obietnicę należy najpierw zapoznać się z sytuacją

finansową oraz kontraktami finansowymi miasta. Osobiście uważam

też, że – dzięki podatnikom–miasto ma wystarczającą ilość funduszy

na wszelkie reformy i rozwój. Problem tkwi w tym, że w obecnej chwili

są one źle wydawane, bo obecna administracja gospodaruje środkami

w nieudolny sposób.

T.M.: Czego najbardziej potrzebuje miasto Wallington?

I.B.: Najbardziej potrzebujemy nowej administracji. Zmiany muszą

zaistnieć wszędzie: począwszy od stanowiska burmistrza po obsady

zarządów w różnych komisjach. Czas na to, aby skończyło się ponad

20-letnie kumoterstwo. Nadszedł moment, kiedy wykazać się powinni

inni ludzie.

T.M.: Kanter Team wypomina obecnemu demokratycznemu burmistrzowi

nieustanne podwyżki podatków i rachunków za wodę. Co

jeszcze można im zarzucić?

I.B.: Ludzie często nie zdają sobie z tego sprawy, że jeżeli miasto

podnosi podatki właścicielowi domu to ten automatycznie podwyższa

czynsz za wynajem mieszkań, w związku z czym cierpi na tym budżet

każdej rodziny. W ciągu ostatnich 20 lat administracja Wargackiego

była odpowiedzialna za całe mnóstwo takich podwyżek. W skład

obecnej rady miejskiej wchodzi po 3 Demokratów i Republikanów.

Jeśli w przypadku głosowania na temat danej ustawy jest remis to

decydujący głos należy właśnie do burmistrza. Dlatego też nawet

jeśli Republikanie głosują za tym, co jest naprawdę dobre dla miasta

Demokraci i tak są w stanie każdy taki wniosek zawetować.

T.M.: Czy jako Polka będzie Pani miała na uwadze sprawy Polonii?

Jeśli tak, to jakie?

I.B.: Sprawy Polonii mam cały czas na uwadze, mimo iż nie jestem

jeszcze radną. Każdy mieszkaniec Wallingtonu wie, że ciągle gdzieś

działam i się udzielam. Na ostatnim zebraniu rady wyszłam n.p.

z propozycją, aby w celu usprawnienia komunikacji między miastem

a mieszkańcami informacje alarmowe (szczególnie w czasie powodzi)

podawane były zarówno w języku angielskim jak i polskim. Nie spodobało

się to jednak burmistrzowi Wargackiemu, który odpowiedział,

że „tutaj jest Ameryka i mówi się po angielsku.” Zawsze będę mieć

na uwadze nasze sprawy, ale mam też nadzieję, że i Polonia zacznie

aktywniej partycypować i interesować się lokalnymi sprawami. Pierwszym

krokiem może być udział w wyborach i oddanie nam swojego

głosu – o co gorąco proszę wszystkich rodaków!

T.M.: Jakie–w Pani odczuciu–macie szanse na wygranie tych wyborów?

I.B.: Chodząc z kampanią wyborczą od domu do domu zauważyłam,

że ludzie witają nas bardzo serdecznie, co mile mnie zaskoczyło.

Dlatego mam wielką nadzieję, że 8 listopada mieszkańcy Wallington

udzielą nam poparcia, bo to w nas leży nadzieja na lepsze dni dla

miasta. Obecna administracja ciągnie się już ponad 20 lat i najwyższy

czas na zmianę! Nawet Prezydent nie może piastować swojej funkcji

dłużej niż przez dwie kadencje!

T.M.: Jeśli uzyskacie odpowiednie poparcie–jaka będzie pierwsza

rzecz, którą uczynicie?

I.B.: Pierwszym zadaniem będzie przeprowadzenie audytu

finansowego naszego miasta,żebyśmy wiedzieli na czym stoimy

i abyśmy mogli zacząć z czystym kontem. Chciałabym, żeby dzięki

nam Wallington stał się najlepszym miastem w Bergen County,

bo mamy do tego świetne predyspozycje, nie mówiąc już o lokalizacji

T.M.: Istnieje pewnien stereotyp,że kobietom jest ciężej w polityce.

Nie obawia się Pani tego?

I.B.: Tak to prawda, ale ja absolutnie tego się nie obawiam. W tutejszej

polityce liczą się tylko głosy i nie ma różnicy czy jest to głos męski czy

żeński. Trzeba tylko wiedzieć czego się chce, a ja to wiem.

T.M.: Od lat udziela się Pani społecznie, mimo iż ma Pani dwójkę

dzieci i dom na głowie–skąd bierze Pani na to czas i energię?

I.B.: To jest chyba najtrudniejsze pytanie, bo przecież na dodatek

jeszcze pracuję na cały etat. Ale na szczęście jestem w stanie umiejętnie

zorganizować sobie czas, aby to wszystko pogodzić. A skąd to się bierze?

Myślę, że z chęci pomagania innym i próbowania zmienić czegoś na

lepsze. To jest moją motywacją.

Izabela Bacza:

Urodziła się w Dąbrowie Górniczej 21 lutego 1970 roku. W VI klasie

szkoły podstawowej wyprosiła u rodziców prywatne lekcje angielskiego,

bo już wtedy marzył jej się wyjazd do USA.

Pragnienie ziściło się w 1990 roku. W Ameryce wyszła za mąż

i urodziła dwójkę dzieci (Nicole studiuje Nursing na Rutgers University,

a Timothy jest uczniem 10 klasy Wallington High School). Jej życie

na emigracji to głównie praca, szkoła i działalność społeczna. Posiada

licencje fryzjerki i kosmetyczki, ukończyła szkołę komputerową. Jest

absolwentką Felician College na kierunku biznesowym. Studia te

ukończyła w wąskim gronie – top 1%–najlepszych studentów w całym

New Jersey. Zrobiła też kurs prowadzenia spotkań dla ludzi pogrążonych

w żałobie oraz zaliczyła kolejne studia, tym razem na kierunku

pogrzebowym. Również ten program ukończyła jako najlepsza studentka

w całym stanie New Jersey.

W 2011 roku zdała egzaminy na licencję Funeral Director i otrzymała

nominację do prestiżowej nagrody J.M Nolte Scholar Award, która

zostanie przyznana w przyszłym roku.

Od 5 lat działa w charytatywnej organizacji Parish Nursing w Wallington.

Jest członkiem Kongresu Polonii Amerykańskiej i Klubu

Republikańskiego w Wallington.

Na codzień pracuje jako Funeral Director: organizuje pogrzeby,

balsamuje i ubiera ciała zmarłych, wykonuje fryzury i makijaż. Traktuje

to jako swoje powołanie, bo – po 20 latach pracy biurowej–wreszcie

czuje się spełniona.

Tomek Moczerniuk

http://www.tygodnikplus.com/last_issues/PLUSNJ11032011.pdf#page=8

Speak Your Mind

*